wtorek, 24 lutego 2009

Gigant w powietrzu...

To był chłodny, wrześniowy poranek. Tylko charakterystyczne skrzypienie drewnianych schodów zapowiadało, iż to już najwyższa pora wstać…

Wczorajszy wieczór nie zakończył się zbyt wcześnie. Ładowanie akumulatorów, podpinanie GPS oraz konfiguracja trackerów aprs, to zadanie, bez wykonania, którego nie mogliśmy położyć się spać.

A jednak, przekładam się na drugi bok, ale sen nie chce już przyjść. Po włączeniu radia ustawiam częstotliwość przemiennika SR0FLY, bo później nie będzie już na to czasu. Radio wysyła automatycznie moją pozycję wprost z Funki, miejsca naszych wrześniowych spotkań.

Po śniadaniu plac przed naszym domkiem zaczyna się zaludniać. Pojawia się coraz więcej gości. Tych, którzy wcześniej zgłosili swoją obecność oraz tych spontanicznie przybyłych.

Tradycyjnie otwarty bagażnik mojego samochodu a tam sprzęt niezbędny do pracy i przygotowań do lotu. Na monitorze laptopa już teraz mogę śledzić pozycję balonu. Na razie statycznie, jeszcze bez ruchu, ale już za dwie godziny z dużą prędkością wzniesie się pędząc do granic atmosfery.

To już czwarta Szkółka Techniczna i kolejna próba balonowa organizowana przez Zespół Copernicus Project. Tym razem lecimy również z ładunkiem przygotowanym przez Marcina Stolarskiego, to jego tradycyjny BOBAS.

Przed samym lotem decydujemy, iż mimo zgody na start dwóch balonów wypuścimy tylko jeden za to gigantyczny. Pierwszy raz poleci balon o wadze 3000 g. Do tej pory najpopularniejszy to ten ważący 1200 g. Czy wysoko się wzniesie? Jak daleko poleci? To najczęściej zadawane pytania.

Podstawa chmur jest niska, ale charakterystyczna barwa balonu powinna zapewnić nam komfort bezpośredniej obserwacji. Odliczamy głośno do startu i wypuszczamy całość wysoko, wysoko ponad nasze głowy.

Słychać pierwsze łączności przez przemiennik, a punkt na mapie zaczyna się przemieszczać. Tempo wznoszenia bardzo szybkie. Tym razem powinniśmy przekroczyć 30 tys metrów, głośno wymieniamy nasze uwagi. Po przeszło godzinie wysokość na ekranie komputera to 28300 metrów. W tym momencie balon pęka, a ładunek zaczyna swobodnie opadać na spadochronie.

Nasza ekipa jest już w pobliżu i obserwuje, by dotrzeć błyskawicznie na miejsce lądowania.

Kolejna misja zakończona sukcesem!!

0 komentarze: