sobota, 18 czerwca 2011

CP13 / CP14 - Włocławek

wtorek, 6 października 2009

Wielkie bum...

Taki był plan :-) Tym razem ustawiamy kamery pionowo do góry. Ale po co? dlaczego? pytali koledzy. Mam wrażenie, że to już najwyższa pora zarejestrować ten najważniejszy moment lotu. Niby nic wielkiego, ot takie małe bum...

Spójrzmy na to z innej strony. Powłoka balonowa podczas procesu wtłaczania helu jeszcze przed startem uzyskuje średnicę około 2 metrów. To sporo, ale nadal niewiele w porównaniu ze średnicą na wysokości np. 33 tys metrów. Tam uzyskuje nawet 15 metrów...

Dlaczego?

Gęstość atmosfery maleje wraz ze wzrostem wysokości. Mniejszy nacisk na ścianki powłoki balonowej powoduje, że gaz znajdujący się w środku może swobodnie rozprężać się i napierając na jej ścianki od wewnątrz powoduje, że balon robi się coraz większy. W konsekwencji powłoka balonowa pęka.

Uff jakie to ekscytujące. Ta cisza, dłuuuuga cisza, a potem już tylko świst...

poniedziałek, 14 września 2009

CP09 / CP10 - Krzewiny

czwartek, 30 kwietnia 2009

Marsjański eksperyment

Kiedy człowiek stanie pierwszy raz na Czerwonej Planecie?
Plany są ambitne i nawet ramy czasowe zdeklarowane.

Europejska Agencja Kosmiczna planuje misję załogową uwieńczoną lądowaniem człowieka na Marsie ok. 2030 roku w ramach projektu Auroa. W 2009 przeprowadzone zostaną ekperymentalne symulacje 105 dniowego pobytu sześcioosobowej załogi w moskiewskim Instytucie Problemów Biomedycznych.

Przed lotem na Marsa na Ziemię mają zostać dostarczone próbki marsjańskich skał, zaś astronauci mają zostać wysłani na Księżyc.

Kolejnym krajem zainteresowanym wysłaniem marsjańskiej ekspedycji jest Rosja. W 2008 roku rozpoczął się eksperyment o nazwie MARS-500, w którym bierze udział sześciu ochotników. Pozostaną oni w zamknięciu przez ponad 500 dni, co ma na celu zbadanie wpływu długotrwałej izolacji na psychikę ludzką.

Ze względu na swą potęgę gospodarczą najpoważniejszym kandydatem do osiągnięcia na tym polu sukcesu są Stany Zjednoczone. Zgodnie z ogłoszonym w 2004 roku przez prezydenta George'a W. Busha planem eksploracji kosmosu jednym z jego celów stała się załogowa misja na Marsa.

Jednym z eksperymentów poprzedzających załogowy lot na Marsa, będzie wysłanie specjalnej kapsuły, która po wylądowaniu na Czerwonej Planecie, dokona wypuszczenia sondy opartej o balon meteorologiczny.

Okazuje się, że stare, sprawdzone metody sondowania, są najbardziej doskonałe.


Źródła:
Link 1
Link 2

Źródło zdjęcia: credit Aurora Flight Sciences

niedziela, 1 marca 2009

Chairway To Heaven

Długo zastanawiałem się, co robi manager w firmie IT o międzynarodowej skali działania w czasie godzin pracy?

Myśli krążyły głównie wokół zadań typu: nowa strategia IT dla ważnego Klienta; rozwiązanie bieżącego problemu istniejącej struktury; support przy aktualnych zadaniach. Pewnie bym wymieniał jeszcze długo, gdyby nie fakt, że odkryłem Jonathana Trappe.

Jego clusterballoon zmienił moje wyobrażenia o ludzkich marzeniach i możliwościach. Zmienił również moje wyobrażenie o przeznaczeniu biurowego krzesła :-).

The gondola for this flight was a standard office chair
borrowed (and later returned) from my workplace in Raleigh.
Przygotowania do lotu rozpoczęły się wczesnym rankiem, a w zasadzie głęboką nocą. Pomagali wszyscy: koledzy z pracy, dziewczyna, baloniarze i cała rzesza przyjaciół. A pracy nie było mało, skoro do wypełnienia balonów wykorzystano, aż 55 butli z helem.

Dwóch reporterów oraz fotoreporter dbali, aby uwiecznić ducha tego lotu. Pewnie im się udało, patrząc na masę materiałów prasowych i entuzjastycznych komentarzy w internecie.
Telefon do kontroli lotów Raleigh-Durham International Airport i można startować. Jeszcze tylko dyskretny pocałunek z dziewczyną, ostatnie uściski dłoni z przyjaciółmi i w górę...
An interesting note: the portion of the launch site we
used has three graves in it, dating from the 1820's.
Dzięki Bogu, miejsce startu nie było złą wróżbą. Plan i wcześniejsze zamierzenia wykonane w stu procentach.

Do następnego lotu Jonathan !!!


Źródła:
credit: Jonathan Trappe / clasterballoon.com

wtorek, 24 lutego 2009

Gigant w powietrzu...

To był chłodny, wrześniowy poranek. Tylko charakterystyczne skrzypienie drewnianych schodów zapowiadało, iż to już najwyższa pora wstać…

Wczorajszy wieczór nie zakończył się zbyt wcześnie. Ładowanie akumulatorów, podpinanie GPS oraz konfiguracja trackerów aprs, to zadanie, bez wykonania, którego nie mogliśmy położyć się spać.

A jednak, przekładam się na drugi bok, ale sen nie chce już przyjść. Po włączeniu radia ustawiam częstotliwość przemiennika SR0FLY, bo później nie będzie już na to czasu. Radio wysyła automatycznie moją pozycję wprost z Funki, miejsca naszych wrześniowych spotkań.

Po śniadaniu plac przed naszym domkiem zaczyna się zaludniać. Pojawia się coraz więcej gości. Tych, którzy wcześniej zgłosili swoją obecność oraz tych spontanicznie przybyłych.

Tradycyjnie otwarty bagażnik mojego samochodu a tam sprzęt niezbędny do pracy i przygotowań do lotu. Na monitorze laptopa już teraz mogę śledzić pozycję balonu. Na razie statycznie, jeszcze bez ruchu, ale już za dwie godziny z dużą prędkością wzniesie się pędząc do granic atmosfery.

To już czwarta Szkółka Techniczna i kolejna próba balonowa organizowana przez Zespół Copernicus Project. Tym razem lecimy również z ładunkiem przygotowanym przez Marcina Stolarskiego, to jego tradycyjny BOBAS.

Przed samym lotem decydujemy, iż mimo zgody na start dwóch balonów wypuścimy tylko jeden za to gigantyczny. Pierwszy raz poleci balon o wadze 3000 g. Do tej pory najpopularniejszy to ten ważący 1200 g. Czy wysoko się wzniesie? Jak daleko poleci? To najczęściej zadawane pytania.

Podstawa chmur jest niska, ale charakterystyczna barwa balonu powinna zapewnić nam komfort bezpośredniej obserwacji. Odliczamy głośno do startu i wypuszczamy całość wysoko, wysoko ponad nasze głowy.

Słychać pierwsze łączności przez przemiennik, a punkt na mapie zaczyna się przemieszczać. Tempo wznoszenia bardzo szybkie. Tym razem powinniśmy przekroczyć 30 tys metrów, głośno wymieniamy nasze uwagi. Po przeszło godzinie wysokość na ekranie komputera to 28300 metrów. W tym momencie balon pęka, a ładunek zaczyna swobodnie opadać na spadochronie.

Nasza ekipa jest już w pobliżu i obserwuje, by dotrzeć błyskawicznie na miejsce lądowania.

Kolejna misja zakończona sukcesem!!

piątek, 16 maja 2008

Pan Gąbka w podróży

Ostatni weekend dał nam sporą porcję emocji. Poznań przywitał nas w sobotni poranek bardzo ładną pogodą, co prognozowało udany lot.

Plan był wcześniej, jak zawsze ustalony i przedyskutowany przez zespół Copernicus Project. Koło 10:00 wszyscy uczestnicy wydarzenia byli już na miejscu startu. Teren Malty jest fantastyczny. Piękna panorama na tor regatowy, lekki wiaterek oraz spore grupki przechadzających się ludzi.

Jak nigdy :-) koło 11:00 sprzęt był kompleksowo przygotowany do startu. Wówczas nie wiedzieliśmy jeszcze o czekającej na nas niespodziance. W tym czasie odwiedziły nas zapowiadane ekipy telewizyjne, które chciały koniecznie uczestniczyć w starcie. Mieliśmy więc sporo czasu na udzielenie wyczerpujących informacji o projekcie Near Space.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami na jedną godzinę przed planowanym startem wykonaliśmy telefon do AMC, jednostki koordynującej przestrzeń powietrzną RP. Uzyskaliśmy zgodę na start, więc spokojnie mogliśmy zacząć napełniać balon helem.

I tu wspomniana wcześniej niespodzianka....

Okazało się, że jedna z butli z helem, oryginalnie zaplombowana jest pusta. Ktoś nas próbuje zrobić w balona, pomyśleliśmy, ale równocześnie rozpoczęliśmy działanie w celu szybkiego nabycia gazu, gdzieś w Poznaniu. Nie było to łatwe w sobotę koło południa. Po wielu nerwowych telefonach udało się. Jest firma, która ma hel 4.0. Ekipa wyrusza po ratunek :-).

Lot przesuwamy z 13:00 na 14:00, widzimy na szczęście pełne zrozumienie w ekipie TVP. Poczekamy, nie ma problemu...
Punktualnie o 14:00 jesteśmy gotowi do startu. Balon napełniony, kapsuły podczepione i sprawdzone.
Odliczamy: 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1, GO !!!

Nasz ładunek, to dwie kapsuły: FLY02 (przemiennik, tracker APRS, logger, aparaty fotograficzne i kamera) oraz FLY03 (MikroTrak 300 wraz z GPS).

Krótkie podsumowanie:
1. lot trwa 4 godziny,
2. przelatuje w linii prostej 140 km,
3. osiąga wysokość bliską 25 tys metrów
4. wszystkie elementy pokładowe działają poprawnie

Nowością tego lotu był pilot. Tak, tak, tym razem na pokładzie kapsuły zasiadł Kapitan Gąbka. To pomysł 6-letniego Michała Wodzyńskiego z Wrocławia, który w środku kapsuły umieścił swojego przyjaciela "Kapitana Gąbkę".

Poznański lot, prócz ogromnego sukcesu miał jeszcze jeden ważny wymiar. Była to ogromna akcja medialna, dzięki której propagujemy naszą inicjatywę Cheap Access To Space.

Dwie telewizje oraz reporter, który nagrywał całe wydarzenie, to efekt jednej tylko akcji.